„Enklawa wolności” pod czujnym okiem kamer, czyli jaka przyszłość czeka Wyspę Słodową?

Ulubione miejsce spotkań studentów i młodych wrocławian, namiastka kopenhaskiej Christianii w centrum Wrocławia, już wkrótce może całkowicie zmienić swoje oblicze. Wiosną pojawią się tam kamery, a latem mamy poznać koncepcję, dzięki której urzędnicy zamierzają „odczarować” Wyspę Słodową, by przestała kojarzyć się ona z pijącą alkohol młodzieżą.

Dla jednych to swoista enklawa, w której od wczesnej wiosny do późnej jesieni spędzają każde popołudnie i wieczór, ciesząc się nieskrępowaną wolnością. Dla innych to synonim degrengolady, cuchnące alkoholem miejsce, gdzie strach wejść nie tylko po zmroku.

Wyspa Słodowa dzieli wrocławian – część nie wyobraża sobie, by miały tam zacząć obowiązywać przepisy i zakazy, inni apelują, by jak najszybciej przegonić stamtąd rozpijaczoną młodzież, wysłać tam straż miejską i policję i ogrodzić cały teren. Wygląda na to, że przeciwnicy obecnie panujących na Wyspie Słodowej porządków w końcu dopną swego.

W uchwalonym przez radnych pod koniec ubiegłego roku Wieloletnim Planie Inwestycyjnym na lata 2013-2017, w ramach programu rewitalizacji zieleni miejskiej i wysp odrzańskich, znalazł się montaż monitoringu wizyjnego na Wyspie Słodowej. Kamery mają pojawić się już wiosną.

Ten pomysł nie spodobał się części lokalnych polityków. Michał Jaros z Platformy Obywatelskiej, jeden z najbardziej zagorzałych obrońców wolności panującej na Wyspie Słodowej, jeszcze w listopadzie powiedział, że kamery na Wyspie Słodowej nie sprawią, że w mieście będzie bezpieczniej.

Obejmiemy Wyspę Słodową monitoringiem? Pójdą na Wyspę Bielarską. Albo wybiorą któreś z podwórek w obrębie Starego Miasta, by tam rozpoczynać i kończyć nocne wojaże – mówi Jaros.

W połowie stycznia miejscy radni wspólnie z pracownikami magistratu zastanawiali się nad przyszłością wyspy, którą upodobali sobie wrocławscy studenci. Podczas spotkania pojawiły się różne koncepcje. Jednym z pomysłów miałoby być ogrodzenie terenu i wzorem londyńskiego Hyde Parku zamykanie go na noc.

Część radnych chciałoby zamienić Wyspę Słodową w działające przez cały rok centrum kulturalno-społeczne, w którym odbywałyby się różnorodne imprezy – od koncertów rockowych do występów orkiestry kameralnej. Radni apelują też, by na wyspę sprowadzić organizacje młodzieżowe i zwiększyć liczbę patroli straży miejskiej.

Urzędnicy tłumaczą, że chcą „odczarować” to miejsce i sprawić, by przestało kojarzyć się z piciem alkoholu przez młodych ludzi.

Prace nad koncepcją funkcjonowania Wyspy Słodowej mają potrwać kilka miesięcy, a konkretne pomysły powinniśmy poznać przed rozpoczęciem sezonu letniego.

Przypomnijmy, gorąca dyskusja na temat tej odrzańskiej wyspy rozgorzała w ubiegłe wakacje, gdy rozniosła się wieść, że urzędnicy pracują nad nowym regulaminem wrocławskich parków. Wśród jego najważniejszych zapisów miał znaleźć się m.in. zakaz grillowania, palenia papierosów i picia alkoholu. Regulamin miał objąć Wyspę Słodową, Piaskową i Bielarską, Promenadę Staromiejską, bulwar Dunikowskiego i park Słowackiego.

Ten pomysł nie spodobał się praktycznie całej opozycji. Zdaniem wrocławskich polityków Ruchu Palikota ten projekt miał „znamiona zamachu na szeroko rozumianą wolność obywatelską” , a działacze Nowej Prawicy podkreślali, że „to niedopuszczalne, by systematycznie była ograniczana wolność jednostki”. Michał Jaros apelował wówczas, by urzędnicy nie psuli przestrzeni publicznej.

Wyspa Słodowa to zdaniem urbanistów najlepsza przestrzeń publiczna w mieście. Przestrzeń, gdzie w sposób wolny od wszechobecnej komercjalizacji, wrocławianie spędzają czas, spotykają się i poznają nowych przyjaciół. To enklawa wolności, miejsce, którego inne miasta nam zazdroszczą – podkreśla Michał Jaros.

Jaros wspólnie z radnym PO Krzysztofem Bramorskim zaproponowali wtedy również, by miasto wybudowało kładkę dla pieszych, która połączyłaby Wyspę Tamkę z Wyspą Słodową.

Cała dyskusja okazała się jednak „burzą w szklance wody”, bo już po kilku dniach urzędnicy wydali oświadczenie, w którym podkreślili, że nie ma nowego regulaminu wrocławskich parków.

Zdaniem rzecznika prezydenta Wrocławia, przedstawiony materiał miał roboczy charakter i nie był nawet oficjalnym projektem tego regulaminu.

Nie analizowały go żadne gremia decyzyjne w urzędzie, nie akceptowało kolegium prezydenckie, ani nikt z osób, które są władne podjąć decyzję w tej sprawie – podkreśla Paweł Czuma.

Niezależnie od tego, co stanie się z Wyspą Słodową, część wrocławian będzie niezadowolona. Wydaje się, że zmiany są nieuniknione i pełna swoboda, która panuje na tym obszarze, już wkrótce, przynajmniej częściowo, zostanie ograniczona. Jedno jest pewne: już wkrótce ten temat znów rozpali media i mieszkańców naszego miasta.