Jaz Janowice już po przebudowie. Powódź Wrocławiowi już nie zagrozi

Modernizacja podwrocławskiego jazu na Odrze dobiegła końca. Inwestycja pozwoliła dostosować obiekt do przejścia fali powodziowej o przepływie podobnym do zanotowanego w 1997 roku.

O przebudowie Jazu Janowice donosiliśmy jakiś czas temu. Teraz modernizacja dobiegła już końca.

Jaz Janowice to jeden z obiektów składowych Stopnia Wodnego Janowice. Znajduje się on na 232 kilometrze biegu Odry w podwrocławskiej miejscowości Jeszkowice. Składa się z trzech przęseł, każde długości 32 metrów.

Jaz znajduje się pomiędzy stopniami Bartoszowice – Opatowice i Ratowice. Jego nazwa pochodzi od nazwy dawnej osady Janowice, która obecnie jest częścią Jeszkowic.

Zlecona przez Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej we Wrocławiu, a wykonywana przez firmę Skanska modernizacja była konieczna, by poprawić fatalny stan techniczny obiektów i ich warunków eksploatacyjnych w okresie żeglugowym i zimowym, a także w czasie przepuszczania wód powodziowych.

W ramach modernizacji istniejący jaz sektorowy został przebudowany na jaz klapowy, który jest teraz sterowany hydraulicznie z poziomu sterowni. Przebudowano również budynek sterowni jazu zlokalizowany na prawym przyczółku. Nad całym jazem powstała kładka komunikacyjna.

Inwestycja pozwoliła dostosować obiekt do przejścia fali powodziowej o przepływie podobnym do zanotowanego w 1997 roku.

Na potrzeby eksploatacji jazu wykonano remont ponad półkilometrowego odcinka drogi dojazdowej, zastępując istniejącą nawierzchnię z płyt drogowych – betonem asfaltowym.

W ramach inwestycji wykonaliśmy też remont istniejącej przepławki dla ryb, typu komorowego, znajdującej się w przyczółku lewym, wybudowaliśmy także nową przepławkę ryglową – mówi Grzegorz Danikiewicz, kierownik budowy z firmy Skanska.

Jak tłumaczą przedstawiciele wykonawcy, przepławki umożliwiają migrację ryb również w górę rzeki.

W szczycie na budowie pracowało niemal 70 osób. Podczas modernizacji jazu wykonywaliśmy wiele robót specjalistycznych takich jak: cięcie żelbetu przy pomocy techniki diamentowej, cięcie i spawanie stali pod wodą, mikro wybuchy oraz prace alpinistyczne. Ponadto, z uwagi na specyfikę obiektu jak i jego lokalizację, do większości robót wykorzystywaliśmy jednostkę pływającą – tłumaczy Wojciech Kowalczyk ze Skanskiej.

Cała inwestycja opiewała na kwotę ponad 22,5 mln złotych netto.