Jedna łódka, trzech podróżników, i czternaście dni z nurtem Odry

Tata, syn i kot. Wypłynęli z wrocławskiego Kozanowa na kanadyjce, żeby zmierzyć się z najpiękniejszą – jak mówią – polską rzeką. Do pokonania mają ponad 700 kilometrów Odry. Za kilka dni przybiją do brzegu na plaży koło Dziwnowa.

– Tak sobie przydzieliliśmy stopnie, to jest pierwszy oficer Rysio, czterolatek, a to dziesięcioletni kot pokładowy, którego może awansujemy na bosmana – mówi Łukasz Montygierd-Łoyba, pełniący funkcję kapitana, podstawowej siły napędowej łodzi, taty i głównego fotografa.

Płyną przede wszystkim po przygodę. Ale celem męskiej wyprawy jest też udowodnienie, że Odra jest przyjazną rzeką. Dla wszystkich – bez względu na wiek czy gatunek.

– Kiedy byłem mały, przeczytałem Hucka Finna, a potem zbudowałem tratwę ze starych drzwi od garażu, żeby ruszyć w rejs po Odrze – śmieje się Łukasz. – Teraz postanowiłem lepiej przygotować się na wyprawę i wziąć ze sobą pomocnika.

Mały Rysio, prawa ręka kapitana, przez rok ćwiczył cumowanie, skoki do wody, nurkowanie i wchodzenie na łódź z wody. Razem z kotem zaliczyli kilka wywrotek na Odrze.

– Nie mielibyśmy serca zostawić Amora w domu, kiedy my taką przygodę jedziemy przeżywać – mówi kapitan.

Rysio z tatą i kotem zdobył już Śnieżkę, Ślężę, Stóg Izerski. Schodził kilka zamków, lochów, twierdz i warowni. Spał też pod namiotem.
– Nietypowy męski skład ma za sobą wiele wypraw – mówi mama Rysia, Magda Ryszka. – Oczywiście, że się o nich boję. Ale się nie wtrącam.

Ale to nie wszystko. Tata zaplanował ogniska, wspólne gotowanie na kuchni polowej, oraz – a może przede wszystkim – fotograficzne plenery.

– Rysio jest zapalonym fotografem i całe przedszkole czeka na jego relację z wyprawy – cieszy się Łukasz. – Ja fotografuję od dziesięciu lat.

Zdjęcia, które zrobią, mają pokazać Wrocławianom jak fajna jest Odra i jak można niedrogo i nietypowo spędzić czas. Po powrocie wystawę w postaci fotodziennika pokładowego będzie można zobaczyć między innymi w przedszkolu Rysia.

– Rysio to wędrownik pierwszej klasy, spragniony wszelkich nowości, przyrody – mówi Beata Krawczun, dyrektor przedszkola nr 65 we Wrocławiu. – Na pewno da radę.

– Tylko głupiec się nie boi – mówi Łukasz, z Rysiem na kolanach. – Ale dobrze nam idzie. Minęliśmy tabliczkę oznaczającą 400-setny kilometr Odry z radosnym okrzykiem Rysia na ustach i płyniemy dalej. Do zobaczenia we Wrocławiu.

A to co dzieje się na wodzie, można śledzić wcześniej w sieci znurtemodry.wordpress.com

Olga Bierut

– Tak sobie przydzieliliśmy stopnie, to jest pierwszy oficer Rysio, czterolatek, a to dziesięcioletni kot pokładowy, którego może awansujemy na bosmana – mówi Łukasz Montygierd-Łoyba, pełniący funkcję kapitana, podstawowej siły napędowej łodzi, taty i głównego fotografa.

 

Płyną przede wszystkim po przygodę. Ale celem męskiej wyprawy jest też udowodnienie, że Odra jest przyjazną rzeką. Dla wszystkich – bez względu na wiek czy gatunek.

 

Kiedy byłem mały, przeczytałem Hucka Finna, a potem zbudowałem tratwę ze starych drzwi od garażu, żeby ruszyć w rejs po Odrze – śmieje się Łukasz. – Teraz postanowiłem lepiej przygotować się na wyprawę i wziąć ze sobą pomocnika.

 

Mały Rysio, prawa ręka kapitana, przez rok ćwiczył cumowanie, skoki do wody, nurkowanie i wchodzenie na łódź z wody. Razem z kotem zaliczyli kilka wywrotek na Odrze.

 

– Nie mielibyśmy serca zostawić Amora w domu, kiedy my taką przygodę jedziemy przeżywać – mówi kapitan.

 

Rysio z tatą i kotem zdobył już Śnieżkę, Ślężę, Stóg Izerski. Schodził kilka zamków, lochów, twierdz i warowni. Spał też pod namiotem.

– Nietypowy męski skład ma za sobą wiele wypraw – mówi mama Rysia, Magda Ryszka. – Oczywiście, że się o nich boję. Ale się nie wtrącam.

 

– Tato, a jak nam się znudzi patrzenie na drzewa, to mama dała mi grę i ciastka!

 

Ale to nie wszystko. Tata zaplanował ogniska, wspólne gotowanie na kuchni polowej, oraz – a może przede wszystkim – fotograficzne plenery.

 

Rysio jest zapalonym fotografem i całe przedszkole czeka na jego relację z wyprawy – cieszy się Łukasz. – Ja fotografuję od dziesięciu lat.

 

Zdjęcia, które zrobią, mają pokazać Wrocławianom jak fajna jest Odra i jak można niedrogo i nietypowo spędzić czas. Po powrocie wystawę w postaci fotodziennika pokładowego będzie można zobaczyć między innymi w przedszkolu Rysia.

 

– Rysio to wędrownik pierwszej klasy, spragniony wszelkich nowości, przyrody – mówi Beata Krawczun, dyrektor przedszkola nr 65 we Wrocławiu. – Na pewno da radę.

 

– Tylko głupiec się nie boi – mówi Łukasz, z Rysiem na kolanach. – Ale dobrze nam idzie. Minęliśmy tabliczkę oznaczającą 400-setny kilometr Odry z radosnym okrzykiem Rysia na ustach i płyniemy dalej. Do zobaczenia we Wrocławiu.

 

A to co dzieje się na wodzie, można śledzić wcześniej w sieci http://znurtemodry.wordpress.com/

 

Olga Bierut