Kościół w miejscu cyrku? Tylko na wyspie Piasek

Biblioteka, tak dobrze znana dziś wrocławskim studentom, funkcjonowała kiedyś jako klasztor. A w miejscu obecnego kościoła działał cyrk, browarnicy i miejskie łaźnie. Dziś wyspa Piasek to oaza spokoju, dawniej tętniło tu życie. Jaką jeszcze historię kryje to miejsce?

Skąd ten piasek na Piasku?

Jak podaje Encyklopedia Wrocławia, Piasek jest zamieszkany od XI wieku. Z tym, że nie był to jeszcze wtedy Piasek. Wiadomo, że nazwa istnieje od 1108 roku. I tylko tyle wiadomo. Nawet sama nazwa nie jest jednoznacznie wyjaśniona. Prostsza teoria mówi, że pochodzi od łacińskiego aerna, czyli po prostu sucha wyspa albo brzeg. Historia i historycy nie byliby jednak sobą, gdyby nie powstała druga teoria.

Nawiązuje ona do kościoła Najświętszej Marii Panny na Piasku. Po łacinie brzmi ono Sancta Maria in Arena. Ma on nawiązywać do rzymskiego kościoła zbudowanego na miejscu cyrku. A starożytne cyrki wysypywano pisakiem czyli właśnie arena. Czyli mniej więcej to samo tylko bardziej zagmatwaną drogą.

Wyspa od samego początku była istotnym punktem Wrocławia. Tędy biegł szlak łączący Adriatyk z Morzem Bałtyckim. Z tym można wiązać fakt, że Piasek już w XII wieku połączono mostami z oboma brzegami Odry. W tym czasie Piasek należał już do Piotra Włosta – pierwszego polskiego komandosa. W tajnej służbie Bolesława Krzywoustego.

Od Łabędzia do Orła

Rodową siedzibą Włostów był Ołbin. Nazwa pochodzi od prasłowiańskiego łabędzia – herbu Włostów. Ród przybył do Polski ze Skandynawii. Możliwe, że trafili tutaj wraz z najazdami Wikingów jeszcze w początkach państwa Polskiego. Sam Piotr w czasie jednej z wojen porwał ruskiego księcia Wołodara. Dokonał tego zaledwie z kilkoma ludźmi. A cały okup za Wołodara oddał Bolesławowi Krzywoustemu.

Wracając do Piasku, Piotr Włost oddał wyspę z jatkami, karczmą i młynem kanonikom regularnym. Pozwolił im tez pobierać myto za przejazd mostami. Zakon sprowadził aż z Flandrii, czyli mniej więcej dzisiejszej Belgii, około 1000 kilometrów od Wrocławia. Włost był jednak jednym z najbogatszych ludzi ówczesnej Polski, a bogatemu mało kto zabroni.

W ciągu całej historii zakonnicy tłumnie przybywali na Piasek. Budowano całkiem sporo kościołów. Nie przeszkadzało to jednak w pojawieniu się na wyspie browarników i budowie łaźni. Wszystko było pięknie, aż do wojen napoleońskich. Napoleon po zdobyciu Wrocławia zrównał z ziemią jego fortyfikacje. Brama Piaskowa, będąca północnym wjazdem do miasta, przestała istnieć i wyspa nie była już wyraźnie oddzielona od Wrocławia.

W 1810 roku zniszczone wojnami Prusy, do których należał wtedy Wrocław, postanowiły poszukać pieniędzy. Znalazły je w bogatych zakonach, które zsekularyzowano. Tym terminem określa się darmowe przejęcie przez państwo dóbr zakonnych. Dopiero wtedy wyspa trafiła pod jurysdykcję miejska. Wcześniej funkcjonowało tutaj prawo kościelne sporo różniące się od miejskiego. Droga przez Odrę była dla wielu skazańców ucieczką przed wyrokami jakie ciążyły na nich we Wrocławiu. Sam budynek klasztoru oddano Uniwersytetowi Wrocławskiemu. Wtedy właśnie powstała Biblioteka na Piasku, która funkcjonuje do dziś.

Piasek po wojnie

W czasie II Wojny Światowej w podziemiach Biblioteki Uniwersyteckiej znajdował się sztab Festung Breslau. Zbiory przeniesiono do kościoła św. Anny. Niestety spłonęły w czasie jednego z bombardowań i pożaru, jak na ironię – tuż po kapitulacji miasta. Jak śpiewał Kazik Staszewski – Wrocław od zawsze poddaje się ostatni. Festung Breslau skapitulowało już po zdobyciu Berlina. Ale skapitulowało. Pokonani Niemcy składali broń właśnie na Piasku –  przed budynkiem biblioteki.

Sama biblioteka na odbudowę czekała tyle, co Most Pokoju. Prace trwały od 1956 do 1958 roku. Otwarcie nastąpiło 13 lat po zakończeniu II Wojny Światowej.

Co ciekawe, ulicą świętej Jadwigi i dwoma mostami łączącymi Piasek z resztą miasta poprowadzono na przełomie XIX i XX wieku jedną z pierwszych we Wrocławiu linii tramwajowych.

Dzisiaj główną atrakcją wyspy jest ruchoma szopka odwiedzana przed świętami przez rodziny z dziećmi. Studenci Uniwersytetu Wrocławskiego kojarzą ją z kolei przede wszystkim ze słynną biblioteką „Na Piasku”.

W czasie Powodzi Tysiąclecia Piasek uratowali mieszkańcy. Dwa lata później miasto podziękowało za ich pracę otwierając nadodrzański bulwar spacerowy. Nazwano go oczywiście Bulwarem Piotra Włostowica. Średniowieczny komandos doczekał się tez swojej tablicy. Bulwar prowadzi bezpośrednio do Mostu Zakochanych i dalej na Ostrów Tumski. Działa tam też Przystań Kardynalska Żeglugi Pasażerskiej po Odrze.

Osiem lat temu, w 2005 roku, postawiono tutaj pomnik kardynała Kominka. Było to dokładnie w 40 lat po słynnym orędziu biskupów polskich do biskupów niemieckich. Jak nie trudno się domyślić przed pomnikiem znajduje się wielki napis Przebaczamy i prosimy o przebaczenie.

Sławomir Czarnecki