Miasto stu mostów: awangardowe brygady na Uniwersyteckim

Nie mamy we Wrocławiu Mostu Uniwersyteckiego. Co w takim razie łączy przejście pod Uniwersytetem i ulicę Grodzką po jednej stronie Odry, z ulicami Drobnera, Cybulskiego i słynnym Barem Mlecznym Mewa po drugiej? Dwa mosty. Most Uniwersytecki Północny i Południowy.

Odrzański, Środkowy i długo stojący Most Długi

Informacje o pierwszych przeprawach w tym rejonie pochodzą z okresu rozbicia dzielnicowego i rządów Piastów Śląskich. Wiadomo, że już w XIII wieku funkcjonowała tutaj jakaś forma przeprawy przez Odrę.

W 1397 roku, czyli w czasach panowania czeskiego, stał tutaj Pons Viadri, czyli Most Odrzański. Określenie pochodzi od Bramy Odrzańskiej i ulicy o takiej samej nazwie. Rzecz w tym, że o ile północny koniec znajdował się w tym samym miejscu, o tyle południowy był bliżej wylotu ulicy więziennej. Czy wtedy też mieliśmy do czynienia z dwoma mostami? Otóż nie. W Średniowieczu Kępa Mieszczańska nie była tak bardzo wysunięta na wschód jak dziś i most był jednolity.

Pierwsze mosty w tym rejonie wykonane były z drewna. Była to wówczas powszechna praktyka. Efekt był jednak taki, że most wielokrotnie niszczyły powodzie. Uparci Wrocławianie jednak regularnie go odbudowywali. Szczególnie jego boczny pomost. Owa odnoga mostu była ciekawostką i różniła kolejne Mosty Odrzańskie od typowych mostów. Otóż w połowie jego długości powstała dodatkowa kładka, łącząca główny most ze znacznie mniejszą niż dzisiaj Kępą Mieszczańską.

W czasie kolejnych przebudów i odbudów most przemianowano na Środkowy. Nazwa ta funkcjonowała prawdopodobnie od okolic XV wieku. Wówczas stały już dwa inne mosty. Obecny Most Piaskowy i Most Pomorski. Dzisiejszy Most Uniwersytecki znajdował się pośrodku dwóch pozostałych.

Trudno dokładnie określić, kiedy powstał Lange Brücke czyli Most Długi. Była to ostatnia drewniana konstrukcja przerzucona przez Odrę w tym miejscu. Na pewno można go zobaczyć już na akwafortach z 1800 roku. Wiadomo za to na pewno kiedy go rozebrano – w 1870 roku. Czyli było to już po wybudowaniu i otwarciu obecnego Mostu Uniwersyteckiego. Istnieje piękna fotografia z epoki pokazująca budowę Mostu Uniwersyteckiego, w tle której widać jeszcze drewniany Most Długi.

Co dwa mosty, to nie jeden

Czytelnicy pamiętający tekst o Moście Pokoju na pewno kojarzą Ferdinanda Alexandra Kaumanna. Był on związany z budową prawie 10 wrocławskich mostów. Universitätsbrücke był jego pierwszą większą konstrukcją we Wrocławiu. Prace rozpoczął w 1867, czyli zaledwie rok po powołaniu na miejskiego radcę budowlanego.

Sam most postawiono na kamiennych podporach a wykonano ze stalowych, kratowych przęseł. Był to pomysł Johana Wilhelma Schwendlera, który też pracował przy wspomnianym Moście Pokoju. O ile północny kraniec pozostawiono mniej więcej w tym samym miejscu, co poprzedni most, o tyle południowy przeniesiono dużo bardziej na wschód – w rejon przejścia pod Uniwersytetem, czyli ówczesnej Bramy Cesarskiej.

W tym czasie Kępa Mieszczańska była już porównywalna ze swoim obecnym kształtem i mieliśmy do czynienia z dwoma Mostami Uniwersyteckimi. Jednym przerzuconym przez Odrę Południową i drugim – nad Odrą Północną. W takim kształcie przetrwały raptem 66 lat, co nie jest imponującym wynikiem. W 1933 rozpoczęto gruntowną przebudowę starego mostu. Biorąc pod uwagę, że przetrwały tylko przęsła, a całą resztę wymieniono, można właściwie mówić o budowie nowego mostu. Pracami kierował inżynier Reimer i Günther Trauer – kolejny wrocławski radca budowlany.

Tramwaje i pomniki

Przebudowa (lub jak kto woli – budowa) trwała mniej więcej rok. W tym czasie obok powstał mniejszy most. Na zdjęciach widać, że było to właściwie torowisko z chodnikami po dwóch stronach. Tramwaje będą się przewijać od tej pory już stale w historii Mostów Uniwersyteckich.

Nowe konstrukcje postały sobie spokojnie raptem 11 lat – do końca drugiej Wojny Światowej. Działania zbroje w czasie oblężenia Festung Breslau dość mocno uszkodziły Mosty Uniwersyteckie. Na tyle, że odbudowa trwała ponad dwa lata. Rok po otwarciu puszczono przez nie tramwaje. 9 stycznia 1948 roku we wrocławskiej prasie pojawiły się wzmianki o nowej linii. Miała ona wieźć od Placu Strzeleckiego i „przystanku szóstki” aż do Hali Targowej. Naturalną drogą były właśnie Mosty Uniwersyteckie. Inwestycja miała kosztować pół miliona ówczesnych złotych, a pracowała przy niej „awangardowa brygada tramwajów miejskich”.

Mosty przeszły gruntowny remont w 1992 roku. A pięć lat później przez Wrocław przeszła gruntowna powódź. Nie zaszkodziła ona za bardzo Mostom Uniwersyteckim. Czego nie można już powiedzieć o samym Uniwersytecie. Walki o zasoby Biblioteki Uniwersyteckiej trwały przez kilkadziesiąt godzin. Setki wolontariuszy mimo zagrożenia przenosiło najcenniejsze zbiory na wyższe piętra. Dokładnie rok po powodzi tysiąclecia na cyplu Kępy Mieszczańskiej odsłonięto Powodziankę – popiersie kobiety z książkami na ramieniu. Pomnik ma być wyrazem wdzięczności dla wszystkich Wrocławian, którzy walczyli z powodzią 97 a w szczególności dla tych, którzy ratowali Uniwersytet.

Sławomir Czarnecki