Mostem Warszawskim nie na Warszawę

Mosty Warszawskie to jedna z ważniejszych przepraw w kierunku północno – zachodnim od Wrocławia. Rzecz w tym, że bardzo długo w tym kierunku nie było po co wyjeżdżać z Wrocławia zbyt daleko. Ale kiedy już sytuacja się zmieniła to budowy, przebudowy i rozbudowy mostów ruszyły pełną parą.

Tajemnicze początki

Dzisiejsze Mosty Warszawskie powstały pod koniec XIX wieku. Jednak przeprawa w tym miejscu funkcjonowała już dużo wcześniej. Od kiedy? Użyję w tym miejscu wyrażenia, do którego miłośnicy historii Wrocławia, zwłaszcza tej dawnej są bardzo przyzwyczajeni. „Nie wiadomo dokładnie.” Miała ona prowadzić w kierunku północno – zachodnim, w stronę Psiego Pola, Oleśnicy i Warszawy. I tutaj pojawia się pewien bardzo stary konflikt…

Czasowo lokować przeprawę można na podstawie historii Warszawy. No właśnie. W czasach, kiedy Wrocław był już jedną ze znaczniejszych metropolii Polski a nawet Europy okolice dzisiejszej Warszawy były terenami bardzo ekologicznymi – pola, lasy, bobry. Czasem żubry. A że agroturystyka nie była dawniej zbyt rozwinięta, specjalny most na drodze do Warszawy nie był potrzebny.

Uzasadnieniem istnienia Mostów Warszawskich mogły być inne miasta na tej trasie –Oleśnica i Psie Pole nienależące jeszcze do Wrocławia. Obie miejscowości w połowie XIII wieku były już sporymi ośrodkami handlowymi. Dalej na północny – wschód nie bardzo było gdzie jechać. No chyba, że ktoś robił interesy z Państwem Krzyżackim i chciał odbić do Torunia.

Potrzebujemy rzeki do tego mostu

Naprawdę ciekawie z Mostami Warszawskimi zaczyna się dziać w drugiej połowie XIX wieku. Do lat 60 – tych funkcjonuje tutaj drewniana przeprawa. W 1870 roku powstaje potężny czteroprzęsłowy żelazny most na kamiennych filarach. Całość wybudowano jeszcze za czasów pruskich a nie niemieckich. Było to w krótkim okresie pokoju jakiego doświadczyło Państwo Pruskie pomiędzy wojną z Austrią a Francją. Konstrukcję nazwano Hundsfeldburcke czyli Most Psiego Pola.

Hundsfeldbrucke stał sobie spokojnie niespełna 30 lat. W tym czasie postanowiono ułatwić żeglugę i rozbudować wrocławskie drogi wodne. Powstał między innymi Kanał Nawigacyjny. W efekcie do istniejącego już mostu dobudowano dwa kolejne – Wschodni i Zachodni. W 1897 zbudowano Schiffskanalburcke czyli most kanału żeglugowego. Powstał nad nowo wykopanym Kanałem Miejskim. Był niemal identyczny jak Południowy Most Trzebnicki przerzucony nad tym samym kanałem. Jest to o tyle interesujące, że w obu przypadkach zarówno kanały jak i mosty powstawały prawie równocześnie.

Prostowanie ulicy, przenoszenie mostu

Całość postanowiono przebudować po raz kolejny w 1914 roku. Dokładnie wtedy, kiedy wybuchła Pierwsza Wojna Światowa. Konflikt wpłynął na kształt i materiał mostu. Otóż na wojnie głównie się strzela. Żeby strzały był skuteczne muszą nie tylko trafić, ale też zrobić nieprzyjacielowi krzywdę. Warto więc, by pociski były wykonane z jakiegoś twardego materiału – dajny na to ze stali. W czasie Pierwszej Wojny Światowej Niemcy strzelały na dwóch frontach i strzelały dużo. Co za tym idzie stali na mosty zaczynało brakować. W efekcie Mosty Warszawskie wybudowano z żelbetu.

Nową przeprawę nazwano Hindenburgbrucke czyli Mostem Hindenburga. I postawiono w nieco innym miejscu. Kwestia wyglądała tak. Psie Pole i leżąca dalej Oleśnica intensywnie się rozwijały. Miasto postanowiło wyprostować nieco prowadzącą do nich trasę biegnącą ówczesną ulicą Świętego Macieja (dzisiejsza Jedności Narodowej). W efekcie most przesunięto nieco bardziej w górę rzeki.

Budowa trwała dwa lata. Zamkniecie przeprawy na tak długi okres zawsze byłoby kłopotliwe. A w czasie wojny, kiedy społeczeństwo i tak ponosiło spore jej ciężary stanowiłoby dla władz miasta strzał w kolano. Z tego powodu dawny most funkcjonował aż do otwarcia nowego. Całość prac kosztowała 970.000 ówczesnych marek. W tam samym czasie funt chleba kosztował około 20 fenigów.

Schifskanalbrucke z kolei stał sobie dalej w tym samym miejscu jeszcze przez ponad 10 lat. Aż do 1927. Wtedy postanowiono zbudować nad Kanałem Miejskim nowy most. Lata dwudzieste były dla Republiki Weimarskiej czyli ówczesnych Niemiec trudnym okresem. Spłacały Francji bajońskie reperację za Pierwszą Wojnę Światową. W takim momencie zburzenie gotowego mostu byłby strasznym marnotrawstwem. Konstrukcję przeniesiono do osiedla Rakowiec.

Dzisiejsza ulica Na Niskich Łąkach przebiega przez rzekę Oławę. I to tam właśnie postawiono Schifskanalbrucke. Funkcjonuje tam do dzisiaj jako Most Rakowiecki. A nad Kanałem Miejskim w ciągu niespełna dwóch lat powstał nowy żelbetowy most zwany dzisiaj Mostem Warszawskim Zachodnim.

Nowe państwo, nowe mosty

Po wojnie Most Warszawski znalazł się na terenie polski. I jak to zwykle robią nowi goście, zaczął sprawiać problemy. Jego remont okazał się rekordowo długi i trwał aż do 1963 roku. Mieszkańcy Karłowic i dalszych osiedli zostali praktycznie odcięci od Śródmieścia. Przez pewien czas wożono ich wodnym tramwajem – promem. Kursy odbywały się nawet zimą. Warto dodać, że tuż po wojnie most nazywano Karłowickim. Kolejny remont w latach 1987 – 1988 ni był już tak dotkliwy.

Problemy wróciły w latach 90 – tych. Most okazał się po prostu za wąski dla szybko rozwijającego się Wrocławia i transportu. Okolice Placu Kromera regularnie się korkowały. Zły stan przeprawy i całej trasy blokował też inne drogi wylotowe z miasta w kierunku północno – zachodnim. Na rozwiązanie trzeba było czekać aż do XXI wieku. 9 czerwca 2006 roku rozpoczęto budowę dwóch nowych mostów drogowo – tramwajowych. Również stare poddano renowacji. Mniej więcej w tym samym czasie przeprowadzono Alei Kromera co stworzyło w tym miejscu alternatywę dla drogi krajowej nr 8 i znacząco ułatwiło wyjazd z Wrocławia na północny zachód.

Sławomir Czarnecki