Odram: marzenie o elektronicznym instrumencie inspirowanym dźwiękami rzeki i miasta

IMG_7763

foto. Ewa Dobrołowicz

– Liczę na to, że z początkiem 2016 roku zapanuje rzeczna obsesja, gorączka potęgi sztuki – tak Michał Zygmunt, pomysłodawca wirtualnego instrumentu Odram, opisywał swój projekt w serwisie Polak Potrafi.

Odram to pomysł na aplikację, która umożliwi komponowanie muzyki elektronicznej, której podstawą będą dźwięki Odry (wiatru, wody, głosów zwierząt, statków, barek) oraz miasta (syren, odgłosów stoczni). Kompozytor i muzyk, który sam mieszka i tworzy nad Odrą chciał, by Odram można było ściągnąć na dowolny tablet lub smartfon, a następnie korzystać z niego, jak z interaktywnego albumu muzycznego, kreatywnego narzędzia do tworzenia muzyki lub prostej grającej zabawki.

Niedawno zakończyła się zbiórka pieniędzy na realizację tego marzenia, którą prowadzono w serwisie Polak Potrafi. Udało się uzbierać 2383 złote, ale nie wystarczyło to, by osiągnąć minimalną kwotę potrzebną do wsparcia przedsięwzięcia. Teraz pomysłodawcy Odram są otwarci na wejście we współpracę ze sponsorem, by móc sfinansować techniczną część swojego projektu artystycznego. Podkreślają również, że Odram jest pomysłem bardzo silnie związanym z Dolnym Śląskiem. Nic nie stoi na przeszkodzie, by jego lokalny kontekst i muzyczną duszę docenili regionalni mecenasi sztuki.

Aplikacja Odram ma graficznie przypominać panel starego komputera Odra, dawnego cudu techniki wrocławskich inżynierów. Retro dizajn ma iść w parze z nowoczesnym brzmieniem. Prototypowy mechanizm i plan działań został zaprojektowany przez wrocławskie Centrum Technologii Audiowizualnych. CTA chce zapewnić dostępność Odram, oddając instrument do użytku zarówno na urządzienia Mac os, jak i Android.

Korzystanie z Odram byłoby intuicyjne. W dużej mierze chodzi po prostu o komponowanie muzyki elektronicznej, przy pomocy dotykowego ekranu. Poszczególne dźwięki i brzmienia (sample) łączy się, zapętla i wplata w wybraną lub własną linię melodyczną, otrzymując gotowy utwór.

Na zgromadzenie funduszy czekają zbierane przez lata odrzańskie dźwięki i gotowe zarysy kompozytorskie, które stanowić będą tworzywo instrumentu. Na jednym z filmów, Michał Zygmunt udaje się do stoczni w poszukiwaniu dźwięków z „wnętrza barki”.

By projekt sprostał oczekiwaniom użytkowników potrzeba ogromnego zaplecza dźwięków, a więc jeszcze większej liczby takich wypraw. Konieczne jest czasochłonne nagrywanie dźwięków oraz opracowywanie ich w studiu nagraniowym, w którym odmierza się rytmy, nagrywa melodie, akordy, arpeggia. Koszt samych prac w studiu to aż 6 tysięcy złotych.

Tymczasem to tylko kropla w morzu potrzeb. Muszą się również znaleźć fundusze na reklamę, rozbudowę bazy dźwięków i ich kombinacji, czy przygotowanie cyklu instruktażowego. Mamy nadzieję, że we Wrocławiu jeszcze usłyszymy o tym projekcie.