Ostrów Tumski w pełnym świetle. O wrocławskim Latarniku

Każdy, kto choć raz miał okazję spacerować po Ostrowie Tumskim tuż przed zmrokiem, na pewno natknął się na tajemniczego jegomościa w czarnej pelerynie, kapeluszu i z 2,5 – metrową sztycą w dłoni. To właśnie wrocławski Latarnik, który codziennie zapala i gasi tamtejsze latarnie, panując nad światłem nadodrzańskiego Ostrowa.

Latarnik z Ostrowa Tumskiego na dobre wpisał się w tradycję tamtejszych okolic Wrocławia oraz stał się atrakcją turystyczną. Nic dziwnego. Wyróżnia go jego niecodzienny zawód oraz ubiór zdecydowanie odbiegający od ubioru przechodniów.

Wrocławski Latarnik uwielbiany przez turystów

Latarnik z wrocławskiego Ostrowa Tumskiego stał się już legendą i swego rodzaju atrakcją uwielbianą przez wrocławian oraz turystów przyjeżdżających do stolicy Dolnego Śląska. Nic więc dziwnego, że za tajemniczym panem w czerni niemal codziennie podążają wycieczki oraz pojedynczy przechodnie. Śmiemy twierdzić, że jest to jedna z bardziej znanych postaci miasta nad Odrą. Tłum jednak nie przeszkadza mu w pracy. Wręcz przeciwnie. Zresztą wrocławski Latarnik to doświadczony fachowiec, więc zdążył się już przyzwyczaić do “śledzących” go spacerowiczów. Zawsze chętnie pozuje do zdjęć i odpowiada miłym przywitaniem.

Konserwacja, naprawa i wymiana to także zadanie Latarnika

Ostrów nie byłby tak magicznym i uwielbianym miejscem, gdyby nie rozświetlane co wieczór latarnie. Wyjątkowy klimat i nastrój tych nadodrzańskich terenów to jednak efekt końcowy pracy tutejszego Latarnika. W czasie między zapalaniem ich tuż przed zmrokiem i gaszeniem każdej lampy gazowej o świcie Latarnik zajmuje się ich konserwacją, naprawą i wymianą. Wówczas przesiaduje w pracowni lub szuka części potrzebnych do przywrócenia lampie sprawności, a nawet wytwarza je własnoręcznie, jeśli nie są dostępne w sprzedaży. W ciągu dnia można go spotkać “po cywilnemu” wspinającego się po drabinie przy którejś z uszkodzonych lamp.

Mogłoby się wydawać, że praca Latarnika z Wrocławia jest miła, łatwa i przyjemna. Tymczasem bez względu na warunki pogodowe musi on zadbać o to, aby każda ze 102 lamp znajdujących się na Ostrowie Tumskim była sprawna i zapaliła się przy dotknięciu czarodziejskiej różdżki, którą jest długa na 2,5 metra sztyca.

Jak wygląda “spacer” Latarnika po Ostrowie Tumskim?

Codziennie wrocławski Latarnik pokonuje tę samą, ściśle określoną trasę uliczkami nadodrzańskiego Ostrowa. Na początku rozbłysnąć muszą latarnie znajdujące się przed katedrą. Następnie Latarnik przemieszcza się na plac Katedralny i zapala tamtejsze latarnie, aby przejść dalej w boczne uliczki, podążyć ku hotelowi, a stamtąd przejść ul. Katedralną do Mostu Tumskiego i wrócić ul. Św. Marcina.

Dzięki wprawie i doświadczeniu jegomość w czerni jest w stanie zapalić każdą latarnię sprawnie i szybko. Czynność ta nie jest jednak tak łatwa, jak mogłoby się wydawać. Sztycą popycha się wahadło, które umożliwia dopływ gazu do lampy, a płomień przykłada do czterech delikatnych okrągłych siatek, uważając, aby nie dotknąć żadnej z nich. Wtedy uległaby zniszczeniu.

Jeśli chcecie spotkać Latarnika z Ostrowa Tumskiego, wybierzcie się na spacer około 30 minut przed zmrokiem. Wówczas zaczyna on swój obchód, który trwa blisko godzinę.