Rańda: Rozwiosłuję Wrocław!

24Tuż po regatach Odra River Cup, Paweł Rańda opowiada nam o tym co robi, by jak najwięcej osób pokochało sporty wodne i dostrzegło w Odrze potencjał biznesowy i rekreacyjny. Paweł Rańda jest wrocławskim radnym oraz współorganizatorem wydarzeń, takich jak: regaty Odra River Cup oraz Tumski Cup, który odbędzie się już w sobotę, 13 czerwca.

Redakcja WrocławNadOdrą.pl: Jest Pan nauczycielem akademickim, trenerem, mistrzem olimpijskim. Dlaczego Wrocław jest miejscem, w którym rozwija Pan swoją karierę zawodową?

Paweł Rańda: Dlatego, że nie chciałem się nigdzie przenosić. Tu się urodziłem i wychowałem, ściągnąłem tu żonę. Wrocław jest miastem, które spełnia wszelkie wymogi estetyczne. Wybrałem Wrocław, również dlatego, że Odra jest piękną rzeką i cudowną do wiosłowania i uprawiania sportów wodnych. Proszę mi wierzyć, nie boję się tego powiedzieć, że jest to rzeka najlepsza w Polsce pod względem jakości tego jak się pływa sportowo i rekreacyjnie.

A były jakieś propozycje z innych klubów sportowych?

Tak. Po Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie dostałem dobrą propozycję przejścia do klubu RTW Lotto Bydgostia w Bydgoszczy. Jednak w dużej mierze zadecydował lokalny patriotyzm i to, że miałem trenera, z którym byłem mocno związany, co wpłynęło na moją decyzję o tym, że zostałem we Wrocławiu.

Mocno Pan promuje regaty Odra River Cup. Chciałabym przybliżyć czytelnikom skąd ta inicjatywa. Czy powstała dlatego, że wioślarstwo potrzebuje takiej promocji? Czy po to, by pokazać, że Politechnika to nie tylko studia techniczne, ale i uczelnia, która daje możliwość rozwoju sportowego?

Przede wszystkim dlatego, że powiedziałem kiedyś, że rozwiosłuję Wrocław. Naprawdę leży mi na sercu to, żeby jak najwięcej działo się na Odrze. Chciałbym żeby każde miejsce, nabrzeże czy przystań nad Odrą lub Oławą, wokół Wrocławia, żyło. To bardzo dobrze, że uczelnie dają możliwość rozwoju sportowego. Moja ósemka, którą trenuję to są chłopaki z całej Polski. Ze Szczecina, Bolesławca, Wieruszowa, Opola, wszyscy są studentami.

Czyli studiują na Politechnice Wrocławskiej?

Tak, wszyscy. Mogą się rozwijać zarówno intelektualnie, jak i fizycznie. Idea jest taka, żeby pokazywać, że ta uczelnia kształci nie tylko specjalistów, ale daje też pełne spektrum możliwości na każdym polu rowoju.

Co studenci mogą zrobić żeby zapisać się do ósemki Politechniki? Jak Pan ich rekrutuje?

Przede wszystkim trzeba mieć dużo chęci i poddać się pewnym zasadom, które mam w sekcji. Studenci, którzy przychodzą do mnie niekiedy się im poddają, a Ci wytrwali są dowodem tego, że podczas choćby takich wyścigów jak Odra River Cup, zajęli trzecie miejsce i będą jeszcze lepsi.

Czy po zakończeniu studiów przygoda z wioślarstwem również się kończy?

Mogą zostać i pływać dalej, jednak jeśli chodzi o uczestnictwo w zawodach, to na Akademickich Mistrzostwach Polski lub innych uczelnianych zawodach muszą być studentami. Aczkolwiek na Odra River Cup dopuszczamy absolwentów. Nie ograniczamy się tylko do osób studiujących, tu są luźniejsze zasady. Jednak na Mistrzostwa Polski muszą trenować i startować wyłącznie studenci.

A jak to jest z tymi wyścigami smoczych łodzi? Mówi się, że to są łodzie na których może pływać absolutnie każdy. Faktycznie jest to możliwe zupełnie bez przygotowania?

Oczywiście. Proszę mi wierzyć, że każda załoga, która płynęła w czasie Odra River Cup, na smoczej łodzi była na niej pierwszy raz.

Nie trenowali wcześniej?

Nie trenowali. Dzisiaj przyszli pierwszy raz i popłyneli. Najlepsze są reakcje po, kiedy schodzą i jeszcze raz chcieliby wystartować i uczestniczyć w tego typu zawodach. To jest taka prostota ruchu, że każdy może spróbować. Trzeba spełnić jednak wymagania ilościowe. Musi zebrać się 8-10 osób, żeby można było popłynąć na takiej łodzi.

A jak Pan rozpoczął swoją przygodę z wioślarstwem?

Wszystko zaczęło się na obecnej przystani Politechniki. Próbowałem różnych dyscyplin. Od pływania, które trenowałem przez 1,5 roku po koszykówkę, piłkę nożną, lekkoatletykę. W którymś momencie, w ósmej klasie szkoły podstawowej, poszedłem na przystań i tak się zaczęła moja przygoda z wioślarstwem.

Wracając do tematów związanych z Wrocławiem. Dwukrotnie startował Pan do Rady Miejskiej. W tym roku chyba się udało ?

Tak, w tym roku tak.

Nad czym Pan aktualnie pracuje? Co chciałby Pan zmienić we Wrocławiu jako radny?

Między innymi teraz pracuję nad ostatnią uchwałą Rady Miasta, która będzie zwalniała z podatku od nieruchomości tych, którzy będą odbudowywać, rewitalizować obiekty sportowe lub tworzyć nowe. Zwróciłem się o to aby przerzucić czas tej ulgi z 6. lat do 15. Ulga powinna obejmować wszystkie nabrzeża, przystanie, wszystkie obiekty zwiazane z wodą.

To znaczy, że będą mogli z niej skorzystać właściciele wypożyczalni kajaków, knajpek nad wodą?

Projekt uchwały nie obejmuje lokali i restauracji, bo to obiekty rekreacyjne. Zapisy dotyczą raczej infrastruktury sportowej. Jeśli ktoś będzie chciał coś stworzyć wypożyczlnię kajaków, klub sportowy, przystań, coś tego typu, to będzie zwolniony z podatku od nieruchomości przez 15 lat. Choć pierwszy projekt tej uchwały zakładał tylko 6 lat ulgi. Znając obecną infrastrukturę, wydłużenie tego czasu było koniecznie. Potrzeba zachęty w postaci minimum piętnastoletniej ulgi, bo zaniedbania nad Odrą są duże. Proszę mi wierzyć, żeby gdzieś coś nowego stworzyć trzeba dużo wysiłku i dużo pieniędzy… Dla pzykładu – teraz trwa remont węzła wodnego. Rozszerzamy rzekę, ale ona jest o 1-1,5 metra płytsza niż po II Wojnie Światowej. Teoretycznie wystarczyłoby wrócić do stanu głębokości sprzed dziesiątek lat, żeby nie trzeba było rozszerzać wałów. Kolejnym problemem jest też prawo, które mówi choćby o tym, że w teren odległości trzech metrów od rzeki jest państwowy. Rzeka jest państwowa, czyli w jurystygcji Regionalnego Zarzadu Gospodarki Wodnej. Dopiero wszystko co jest położone dalej niż te trzy mery należy albo do miasta, albo do każdego innego właściciela gruntu.

A w czym to przeszkadza, że w teren odległości trzech metrów od Odry jest państwowy?

Głównie w decyzjach. Jeśli rzeka w momencie, w którym wpływa w obszar miasta, byłaby miejska i miasto mogłoby decydować o tym co wokół niej zrobić, to decyzje byłyby o wiele szybsze.

Czyli na poziomie samorządowym o wiele ławiej byłoby organizować infrastukturę wokół rzeki.

To jest podobna sytuacja, jak ta którą przez przez wiele lat mieliśmy z Halą Stulecia, która długo była jednym z wielu obiektów zabytkowych w Polsce, bo była w jurysdykcji Wojewody. W momencie, w którym przeszła pod zarząd miasta – a dla miasta była jedną jedyną perełką – już inaczej mogliśmy zdobywać dla niej pieniądze. Wiadomo, że o jedyną perełkę inaczej się dba. Tu są te różnice. Inaczej dba się o nabrzeże które jest na terenie Wrocławia i jest wspólnym dobrem społeczności miejskiej. I to miasto wie o tym, że trzeba je promować i doinwestować. Inaczej dzieje się, gdy zostaje ono w ogólnym rozliczeniu ogólnopolskim. W całej Polsce jest wielu interesarjuszy, a my mamy tutaj jedynie Wrocław, który dbałby tylko i wyłącznie o to nabrzeże.

Ale to chyba nie tylko problem Odry? Ogólnie trudno jest zorganizować rekreację wokół rzek. Najlepszym przykładem jest chyba to, że dopiero od niedawna ruszyły prace nad rewitalizacją tras spacerowych w okolicy mostu Trzebnickiego, ale chyba podobnie jest nad Wisłą?

Trzeba pamiętać, że wały przeciwpowodziowe to są urządzenia hydrotechniczne. Nie w każdym miejscu można organizować obiekty sportowe i rekreację. Kolejna sprawa jest taka, że system jaki nas otaczał przed 1989 rokiem był zły, ale nie wszystko w nim było tak do końca bezwartościowe. Tak samo Niemcom udało się zrobić we Wrocławiu coś dobrego, mam tu na myśli to, wszystcko co jst związane z wodą, całą infrastrukturę rzeczną. My natomiast nie potrafiliśmy tego wykorzystać i kultywować, tak żeby nam służyło. Dużo było zaniedbań. Wiele miejsc na Odrze zarosło. Woda została zamulona. Odra sama w pewien sposób nabiera piachu i mułu, to jest naturalna regulacja rzeki, która jednak sprawia, że mamy jej mniej niż kiedyś.

Zostając jeszcze na chwilę przy Wrocławiu – jak Pan widzi to miasto?

Ja kocham Wrocław. Jest miastem prężnym, które się rozwija i idzie do przodu. Ludzie tutaj przyjeżdżają i jest im tu dobrze. Dowodem tego jest to, że Wrocław nabywa nowych mieszkańców. Kocham to miasto za to, że wieczorem tętni życiem. To są rzeczy, które są fajne i poprawiają nastrój, ale też są rzeczy nad którymi trzeba popracować. Mam na myśli chociażby właśnie rekreacje nad wodą. W czasie Odra River Cup co prawda pływają tu łódki i coś się dzieję, ale w moim odczuciu jednak ciągle jest tego za mało.

Przypominamy, że w sobotę (13 czerwca) rusza kolejna edycja Tumski Cup, czyli wyścigu łodzi smoczych. Prócz wioślarstwa będzie można również spróbować szeregu innych sportów. Więcej informacji o wydarzeniu tutaj.