Rzuty przez Odrę: Anita Włodarczyk poprawiła ustanowiony przez siebie rekord świata

print screen/CC vy 2.0/vimeo.com

print screen/CC by 2.0/vimeo.com

79,58 m – tyle wynosi rekord świata Anity Włodarczyk z 2014 roku. W miniony weekend we Wrocławiu udało jej się poprawić wynik, który osiągnęła w ubiegłym roku w Berlinie. Młot wyrzucony przez Włodarczyk poszybował przez Odrę na odległość 19,83 m.

Włodarczyk ustanowiła nowy najdłuższy rzut świata we Wrocławiu podczas drugiej edycji Rzutów przez Odrę, czyli imprezy organizowanej przez Fundację Kamili Skolimowskiej, która odbyła się 27 czerwca przy Mostach Chrobrego. Z uwagi na charakter imprezy, rzut najprawdopodobniej nie zostanie uznany za nowy rekord świata.

Choć organizatorzy zabiegali o to, by wynik 79,83 m stał się oficjalnym rekordem świata, to nawet sama mistrzyni uznała, że jest to bardzo mało prawdopodobne. Jak donosi Gazeta Wrocławska i Przegląd Sportowy, sama Włodarczyk przyznała, że: „Nie ma szans, aby rekord został uznany przez światowe władze”.

Zawody przeprowadzone we Wrocławiu nie znajdują się na listach Międzynarodowej Federacji Lekkiej Atletyki (IAAF), a więc nie posiadają klasy sportowej. Choć uczestniczą w nich najwięksi mistrzowie, to robią to, by uczcić pamięć swojej zmarłej koleżanki – Kamili Skolimowskiej – oraz by promować lekką atletykę wśród młodzieży. Mimo wysokiego poziomu, wielokrotnych profesjonalnych pomiarów geodezyjnych i poddaniu się kontroli antydopingowej raczej nie możemy liczyć na to, że we Wrocławiu padł nowy rekord świata. Pocieszeniem jest jednak to, że Kamila Skolimowska jest w znakomitej formie, której nic jej nie odbierze. Wynik 79,83 m również nie odejdzie w zapomnienie. Będzie figurować jako najdłuższy rzut w historii.

Na wrocławskich zawodach, prócz Anity Włodarczyk, pojawili się również Paweł Fajdek i Piotr Małachowski. Małachowski zmaga się ostatnio z kontuzją, a Fajdek z całą pewnością będzie walczyć o złoto podczas sierpniowych Mistrzostw Świata w Pekinie.

We Wrocławiu, prócz młociarzy, pojawiły się również dyskobolki i międzynarodowe gwiazdy sportu, między innymi Estończyk Gerd Kanter. Miotacze raz zarazem przerzucali młoty i dyski z jednego brzegu Odry na drugi. Choć przyznać trzeba, że w kilku podejściach sprzęty lądowały w rzece. Na szczęście organizatorzy zadbali również o ich wyłowienie. Impreza odbywa się cyklicznie i dzięki swojej formule ma charakter nie tylko sportowy, ale i rozrywkowy.

Zobacz także

Most Chrobrego zw. Swojczyckim