Spór o Muzeum Odry: czy zabytkowe statki przeniosą się na Kępę Mieszczańską?

Nadal nie wiadomo, jaka przyszłość czeka wrocławskie Muzeum Odry. Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej żąda, by zabytkowe statki przeniosły się w okolice Kępy Mieszczańskiej. Nie chce na to zgodzić się Fundacja Otwartego Muzeum Techniki, której przedstawiciele uważają, że przenosiny będą bardzo kosztowne.

Fundacja Otwartego Muzeum Techniki, która prowadzi Muzeum Odry we Wrocławiu, została zobowiązana przez zarządcę rzeki, czyli Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej do przeniesienia trzech zabytkowych statków odrzańskich: holownika parowego „Nadbor”, dźwigu parowego „Wróblin” i barki „Irena”.

– RZGW we Wrocławiu jako administrator drogi wodnej zapewnia bezpieczeństwo wszystkim obiektom w przypadku wystąpienia niebezpiecznego zjawiska na rzece, np. wezbrania powodziowego. W związku z tym awanport śluzy Szczytniki jest przeznaczony na bezpieczne miejsce schronienia dla wszystkich jednostek i jest jedynym możliwym miejscem na wrocławskim węźle do tego przeznaczonym – wyjaśnia Magdalena Łońska z Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej.

Dlatego RZGW we Wrocławiu zwróciło się do właścicieli statków na stałe cumujących w awanporcie śluzy Szczytniki o zmianę lokalizacji postoju. Razem z magistratem i Urzędem Żeglugi Śródlądowej opracowało mapę zagospodarowania przestrzennego Odry, w której zostały wyznaczone możliwe lokalizacje dla stałego postoju takich statków.

Dla Muzeum Odry znaleziono nowe miejsce.

– Właścicielom Muzeum Techniki została zaproponowana lokalizacja w rejonie Kępy Mieszczańskiej. Jest bardzo atrakcyjna, znajduje się w centrum miasta i byłaby dogodna dla gości odwiedzających muzeum na statku. Ponadto właściciele statku Nadbor myślą o rozbudowie muzeum o kolejne barki i statki wycofane już z eksploatacji. W awanporcie śluzy Szczytniki jest to niemożliwe. Natomiast pozwoliłaby na to lokalizacja w rejonie Kępy Mieszczańskiej – wyjaśnia Magdalena Łońska.

Kolejnym powodem tej decyzji są rozmowy prowadzone z Politechniką Wrocławską w zakresie zagospodarowania nabrzeża w tym rejonie, które w obecnym stanie jest zaniedbane i zanieczyszczone.

– Ponadto statek Nadbor bezprawnie okupuje nabrzeże nie posiadając uregulowanej sytuacji prawnej tj. nie posiada umowy dzierżawy ani dokumentacji dopuszczającej obiekt do eksploatacji. Dodatkowo zagęszczając awanport śluzy stwarza niebezpieczeństwo dla innych jednostek i statków manewrujących w awanporcie przy wchodzeniu i wychodzeniu do i ze śluzy – dodaje Magdalena Łońska.

Z tą argumentacją zupełnie nie zgadzają się przedstawiciele Fundacji Otwartego Muzeum Techniki.

– Posiadamy wiele opinii wskazujących, że nasze obecne miejsce nie zagraża innym. Mamy także zgodę Urzędu Żeglugi Śródlądowej na obecność w tym miejscu – mówi prezes FOMT dr hab. Stanisław Januszewski.

Ponadto zdaniem FOMT przenosiny w nowe miejsce zwiększą koszty utrzymania Muzeum Odry z 50 do 300 tysięcy złotych rocznie. Dlatego nie zamierzają się ruszać z Wybrzeża Wyspiańskiego.

Nie podziało nawet odłączenie zasilania elektrycznego, które udostępniał RZGW. Fundacja Otwartego Muzeum Techniki na dachu jednej z jednostek ustawiła panele słoneczne.

– Umożliwi nam to codzienną pracę, ale w przypadku awarii czy dziury w kadłubie nie będziemy wystarczającej mocy by uruchomić pompę i pójdziemy na dno – wyjaśnia Stanisław Januszewski.

Muzeum Odry powstało w 1998 roku. Można je zwiedzać codziennie zupełnie za darmo.