Wrocław już oficjalnie gospodarzem The World Games 2017

Umowa podpisana, więc Wrocław już oficjalnie nosi miano gospodarza Igrzysk Sportów Nieolimpijskich w 2017 roku. W internecie możemy oglądać dwa spoty reklamujące stolicę Dolnego Śląska jako miejsce, gdzie odbędzie się ta wielka impreza. Jeden skupia się na samych dyscyplinach, drugi przybliża infrastrukturę miasta.

20 maja w kanadyjskim mieście Quebec prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz i przewodniczący IWGA Ron Froehlich oficjalnie podpisali umowę na organizację we Wrocławiu Igrzysk Sportów Nieolimpijskich.

– Dlaczego to takie ważne? Do ostatniej chwili trwały rozmowy dotyczące szczegółowych zapisów umowy, która obowiązuje na podstawie prawa szwajcarskiego. Istotna była dbałość o szczegóły, by nie tylko zabezpieczyć miasto od strony finansowej, ale również usunąć kwestie nie do przyjęcia z punktu widzenia prawa polskiego – tłumaczy poseł Michał Jaros, pomysłodawca całej inicjatywy.

– Do ostatnich dni telefony i skrzynki e-mailowe były rozgrzane do czerwoności, ale finalnie udało się i dokument, który podpisano będzie obowiązywał przez najbliższe 5 lat. To zwieńczenie prac, których pierwszym etapem było parafowanie roboczej wersji dokumentu w marcu we Wrocławiu przez przedstawicieli miasta i IWGA – dodaje Michał Jaros.

Już ruszyła promocja Wrocławia jako gospodarza The World Games – w internecie znajdziemy dwa spoty reklamowe. Jeden jest poświęcony samym dyscyplinom, drugi infrastrukturze, nie tylko tej sportowej.

W ciągu 10 dni imprezy odbyć ma się ponad 180 wydarzeń na najwyższym sportowym poziomie. IWGA gwarantuje, że do naszego miasta przyjadą najlepsi na świecie sportowcy w swoich dyscyplinach. Ma ich być około 3,5 tysiąca. Proces kwalifikacyjny wygląda bardzo podobnie do olimpijskiego.

W 2017 roku do Wrocławia ma zjechać się również ponad 400 tys. kibiców. Zawody w 37 dyscyplinach pokażą telewizje na całym świecie.

– The World Games to impreza, którą można porównać do wizyty papieża. To nawet większe wyzwanie niż Euro 2012, podczas którego we Wrocławiu zobaczymy tylko trzy mecze – podkreśla Michał Jaros.