Wrocławski dom na wodzie na przeprowadzkę poczeka do maja

Fiaskiem zakończyło się drugie podejście do przeprowadzki pierwszego w Polsce domu na wodzie. Na przeszkodzie stanął mróz i lód, który skuł Odrę, uniemożliwiając transport z Zimowiska Barek w okolice mostu Grunwaldzkiego. Kolejna próba dopiero w maju.

Kamil Zaremba, wrocławianin mieszkający na Odrze, od początku planował, że jego dom na wodzie na stałe zacumuje w okolicach mostu Grunwaldzkiego. Na terenie Zimowiska Barek dom miał przebywać jedynie na czas budowy. Pierwszą próbę przeprowadzki podjęto w połowie września.

Wtedy na przeszkodzie stanął brak niezbędnych dokumentów. Pana Kamila zawrócono już na pierwszej z czterech śluz znajdujących się na trasie, którą dom musi pokonać aby znaleźć się w centrum miasta.

Kolejne podejście zaplanowano na 8 grudnia. Kamil Zaremba miał już wszystkie niezbędne zezwolenia, ale tym razem transport uniemożliwiła natura. W nocy rzekę skuł lód i zgody na rejs nie wyraził inspektor. Całą akcję odwołano.

Wrocławian, który zamieszkał w domu na wodzie, mówi, że następną próbę przeprowadzki podejmie dopiero w maju. Do tego czasu pływający apartament pozostanie w Zimowisku Barek.

Kamil Zaremba w pierwszym polskim domu na wodzie zamieszkał już wiosną 2011 roku. Oprócz jego żony i dwóch córek, lokatorami pływającego domu są także dwa psy. Na cały parterowy obiekt składają się cztery pokoje, dwie łazienki, salon i taras. Łącznie 200 metrów kwadratowych.

Jak tłumaczy wrocławianin, od chwili gdy w jego głowie zaświtał ten pomysł do jego finalizacji minęło ponad 7 lat. Z tego 5 zajęło chodzenia po urzędach, a sama budowa – 2,5 roku.