Żarliwa dyskusja nad budową kolejki nad Odrą

Pomysł budowy kolejki linowej, która połączy Wybrzeże Wyspiańskiego z ulicą Na Grobli w ostatnim czasie zyskał spore grono przeciwników. Proponują oni jako alternatywę kładkę pieszo-rowerową, a jeden z doktorantów Politechniki Wrocławskiej przedstawił projekt unikatowej w skali świata kładki typu tensegrity, która z powodzeniem zastąpiłaby kolejkę.

Pierwszy przetarg na budowę kolejki nad Odrą władze Politechniki Wrocławskiej musiały unieważnić – jedyna złożona oferta znacznie przewyższała kwotę, którą uczelnia wspólnie z magistratem zamierzały na ten cel przeznaczyć. Wkrótce PWr ponownie ogłosiła postępowanie. Oferty można składać do 3 września.

W międzyczasie rozgorzała żarliwa dyskusja nad sensem budowy połączenia linowego pomiędzy kampusem przy Wybrzeżu Wyspiańskiego a ulicą na Grobli. Jako pierwsze swój sprzeciw wyraziło Towarzystwo Upiększania Miasta Wrocławia, które wspólnie z Wrocławską Inicjatywą Rowerową wystosowało list otwarty do rektora Politechniki Wrocławskiej, prezydenta Wrocławia i przewodniczącego Rady Miejskiej. Członkowie TUMW i WIR skrytykowali w nim planowaną inwestycję u zaproponowali budowę kładki pieszo-rowerowej.

– Rozstrzygnięcie przetargu na planowaną kolejkę potwierdziło, że zbudowanie jej za planowane 8 mln złotych jest niemożliwe, zaś wszelkie zmiany w warunkach przetargu na budowę kolejki pogorszą jej i tak niezadowalające parametry, a zwłaszcza niewielką przepustowość, tylko 185 osób w ciągu półgodzinnej przerwy akademickiej. Postulowana przez nas kładka jest o wiele bardziej funkcjonalną inwestycją: w przeciwieństwie do kolejki byłaby dostępna dla wszystkich, darmowa i otwarta całą dobę, do tego nie wymagałaby ciągłego nadzoru technicznego i zatrudniania obsługi. Ponadto, byłaby położona w lepszym miejscu niż planowana kolejka, kreującym wygodny ciąg pieszy i rowerowy od placu Grunwaldzkiego do Przedmieścia Oławskiego. Inwestycja ta wspierałaby rozwój tych okolic i umożliwiała wygodną komunikację pieszą i rowerową pomiędzy nimi, nie tylko studentom Politechniki – napisali w liście otwartym przedstawiciele TUMW i WIR.

Wkrótce potem do chóru krytyków dołączyli wrocławscy politycy z Nowej Prawicy, którzy poparli pomysł budowy kładki.

– Nie zgadzamy się na marnowanie pieniędzy podatników na tak nietrafioną inwestycję. Wrocławianie, oddając pieniądze w postaci podatków, oczekują, że pieniądze te przysłużą się im wszystkim. Budowa kolejki to wyklucza, ponieważ korzystać z niej będą tylko nieliczni. Nie powstanie ona w reprezentacyjnym miejscu miasta – podkreślają politycy Nowej Prawicy.

Twierdzą, że niewyobrażalna jest sytuacja, w której mieszkańcy Wrocławia, którzy ją sfinansowali, mieli by dodatkowo płacić za każdy przejazd.

– Kongres Nowej Prawicy nie byłby zaniepokojony, gdy kolejką zajmowałaby się prywatna firma, uzyskawszy zgodę od władz Miasta Wrocławia. Jednakże i pieniądze pochodzące z Politechniki, jak i od władz miasta, pochodzą z podatków, które wszyscy płacimy. Dlaczego więc mamy być obarczani nietrafionymi inwestycjami? – pytają członkowie Nowej Prawicy.

A rowerzyści stowarzyszeni we Wrocławskiej Inicjatywie Rowerowej wysłali do władz Politechniki Wrocławskiej szereg pytań poświęconych inwestycji. Zapytali m.in. o to, jakie są planowane roczne koszty utrzymania (eksploatacji) kolejki.

– Wstępne koszty eksploatacji kolejki zostaną określone na etapie opracowania dokumentacji projektowej. Podanie nawet przybliżonych wartości byłoby niezgodne z Zasadami Zamówień publicznych oraz sprzeczne z interesem Politechniki Wrocławskiej w planowanych przetargów dotyczących przedmiotowej sprawy – odpowiada rowerzystom prorektor prof. Cezary Madryas z PWr.

To nie spodobało się Radkowi Lesiszowi z Wrocławskiej Inicjatywy Rowerowej.

– Czyli podatnicy dorzucają się do budowy kolejki, której koszty eksploatacji nie chcą być ujawnione (obliczone?). Nie trzeba być jednak Einsteinem, żeby domyśleć się, iż koszty energii, utrzymania technicznego (w tym wielu systemów zabezpieczeń) oraz personelu obsługującego kolejkę szybko przestrzelą ewentualne koszty budowy kładki – i ciągle będą rosły – pisze na portalu Rowerowy Wrocław Radek Lesisz.

Rowerzystom nie podoba się też to, że do budowy kolejki ma dołożyć się magistrat.

– A zatem miasto, w którego skarbcu zieją wielkie pustki, ma się dorzucić 4 mln zł do fajerwerku, który będzie mało funkcjonalny, będzie służyć wyselekcjonowanym mieszkańcom (na pewno nie rowerzystom, jedynie posiadaczom UrbanCard) i generujący wysokie koszty utrzymania. Warto tu przypomnieć wysokość budżetu rowerowego: 1,8 mln zł w 2012 roku – i nic się nie zapowiada, żeby w 2013 był większy – podkreśla Radek Lesisz.

Głos zabrali też sami pracownicy naukowi Politechniki Wrocławskiej. Jeden z nich, doktorant na Wydziale Budownictwa zaprezentował kładkę typu tensegrity jako alternatywę dla budowy kolejki.

– Widzę, że nie tylko studentom i pracownikom Politechniki pomysł budowy kolejki wydaje się nietrafiony. Dlatego chciałbym przedstawić alternatywne rozwiązanie w postaci kładki dla pieszych, która powstała w tym roku w ramach mojej pracy magisterskiej, której celem był projekt kładki właśnie w tym miejscu. Promotorem pracy był prof. Biliszczuk (autor mostu Rędzińskiego), praca otrzymała ocenę celującą – pisze Józef Szybiński.

Doktorant PWr podkreśla, że tego typu obiektu w Polsce nie ma, a na całym świecie takich kładek jest niewiele.

– W przypadku realizacji konstrukcji zaproponowanej przeze mnie w pracy magisterskiej mamy obiekt niespotykany w naszym kraju. Na świecie tego typu konstrukcji, czyli kładek typu tensegrity jest tylko kilka. Kładka o największej rozpiętości przęsła znajduje się w Australii. Konstrukcja tamtej kładki ma przęsło o rozpiętości 128 metrów. U nas miałaby 129 metrów, więc także mamy rekord świata w tego typu obiektach – podkreśla Józef Szybiński

Zdaniem pracownika PWr zaproponowane przez niego rozwiązanie przyniesie też korzyści ekonomiczne.

– Władze Politechniki chwalą się tym, że kolejka będzie tańsza w budowie i jest to rzeczywiście prawda, ale nikt chyba nie bierze pod uwagę kosztów utrzymania (większe w przypadku kolejki) no i fatalnej przepustowości. Przepustowość ta nie ma szans zapewnić połączenia dla studentów i pracowników, gdzie mamy do czynienia nie z równomiernym ciągłym ruchem tylko z falami tłumu w okolicach przerwy między zajęciami. Kolejka będzie atrakcją, ale przy pierwszym lub drugim przejeździe. Później będą tylko narzekania – dodaje Józef Szybiński.

Przypomnijmy, dwuprzystankowa kolejka linowa będzie miała 480 metrów długości, a w dwóch kabinach (z których każda pomieści 15 osób) w ciągu godziny w każdym z kierunków przejedzie 370 osób. Prędkość, z jaką będzie poruszać się gondola to nawet 5 m/s, a średni czas podróży wyniesie 2,5 minuty.